"Propaganda sukcesu". Kupili samoloty, które wciąż stoją w hangarze
Chodzi o dwa samoloty Turbolet L-410, których celem jest patrolowanie granic lądowych i morskiej. O zakupie maszyn wartych prawie 120 mln zł Straż Graniczna oraz MSWiA informowały w platformach społecznościowych 16 listopada ub.r. Resort zapewniał wówczas, że maszyny pozwolą na lepszy nadzór nad granicą, a także umożliwią szybszą reakcję na zagrożenie.
Jak informuje Radio Zet, samoloty do dziś głównie stoją w hangarze bazy lotniczej Straży Granicznej przy gdańskim lotnisku. – Nie latały ani razu. Z tego, co wiem, były kłopoty z rejestracją. Nadal są też problemy z ludźmi. Od miesięcy nie pozyskaliśmy żadnego dowódcy, więc możliwości są bardzo ograniczone – powiedział dziennikarzom jeden z funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Samoloty kupione i... stoją
Radio Zet zapytało w piątek o powody tej sytuacji mjr Annę Sobieską-Tekień, rzecznik Komendanta Głównego Straży Hranicznej.
Już w poniedziałek Straż Graniczna pochwaliła się w mediach społecznościowych nowymi samolotami. Zamieszczono nagranie, na którym widać stojący przed hangarem nowy nabytek z włączonymi silnikami, a później również poruszający się w powietrzu.
"Samolot Turbolet i załoga z Biuro Lotnictwa SG podczas realizacji zadań w warunkach zimowych. Niskie temperatury i warunki atmosferyczne nie wstrzymują działań na rzecz bezpieczeństwa polskiej granicy. Stały nadzór z powietrza, szybka reakcja i pełna gotowość operacyjna. Niezależnie od pory roku. Bezpieczeństwo polskiej granicy pod czujnym okiem z powietrza" – podkreśliła Straż Graniczna.
"Nie ma mowy o regularnym patrolowaniu granicy"
Tymczasem dziennikarze ustalili, że w poniedziałek odbyły się dwa loty.
"Pierwszy tuż przed południem, drugi już po południu. Oba trwały około dwóch godzin. Jednak Turbolety nie poleciały patrolować granicy. Maszyny dłuższą chwilę krążyły na południe od Lęborka, po czym wróciły do bazy. W kolejnych dniach już z niej nie wylatywały" – czytamy na radiozet.pl.
– To propaganda sukcesu, próba pokazania, że wszystko jest w porządku, choć nie jest. To ewidentnie były loty szkoleniowe. Nie wiem, na jakiej zasadzie się odbyły, ale o regularnym patrolowaniu granicy według mnie na razie nie może być mowy – mówi informator rozgłośni.